Liczba dowcipów na serwerze: 10526
Ustaw jako stronę startow± | Dodaj do Ulubionych
Kategorie:
!inne... (5477)
!¶mieszne smsy (106)
!opisy gg (662)
Alkoholowe (530)
Antyreligijne (355)
Bajki (285)
Erotyczne (1635)
Fafara (130)
Graffiti (489)
Hrabia (303)
Humor z zeszytow (675)
Koment. sportowe (236)
Komputerowe (97)
Motoryzacyjne (110)
O babie (449)
O blondynkach (1897)
O Chucku Norrisie (592)
O góralach (540)
O Jasiu (3201)
O jaskiniowcach (176)
O lekarzach (910)
O Żydach (314)
O milicjantach (628)
O rolnikach (287)
O Rosjanach (347)
O studentach (485)
O szkotach (191)
O te¶ciowej (612)
O wariatach (105)
O W±chocku (279)
O wojsku (330)
O zwierzętach (960)
Polak, Rusek i Niemiec (121)
Polityczne (404)
Powiedzenia i odzywki (1410)
SMSy (632)
W cyrku (177)
W s±dzie (300)
Zagadki (1005)
Inne:
Przyjaciele ND!
Dowcip na twojej stronie!
Top10 - Wasze ulubione   dowcipy

Polecamy
Zaskakuj.pl - humor, docipy, kabarety




Dzięki, że do nas wpadłe¶. Masz ochotę się po¶miać? Najlepsze Dowcipy to idealne miejsce. Znajdziesz tutaj dużo dobrego humoru, a jeżli znasz jaki¶ dowcip, którego tu nie ma, możesz się nim podzielić z innymi. Kliknij na ikonke powyżej aby pomóc innym trafić na stronę !


Oto dowcipy specjalnie dla Ciebie:

Nawet papier toaletowy wie,że w życiu trzeba się rozwiajać


Nadesłane przez:
Ola
36 głosów
Zagłosuj | Dodaj do paczki

- Krasnoludku, ile ważysz?
- 25 deko.
- Bez jaj!
- 20 deko.



Nadesłane przez:
mix321
8 głosów
Zagłosuj | Dodaj do paczki

F±fara przychodzi do fryzjera i siada w fotelu. Podchodzi do niego mały Jasio z brzytw± w ręku. Przerażony F±fara krzyczy do kierowniczki:
- Proszę pani nie chcę aby ten dzieciak mnie golił!
- Niech się pan zgodzi, prosił mnie tak bardzo. Przecież dzisiaj jest Dzień Dziecka!

Nadesłane przez:
Ada? Z.
24 głosów
Zagłosuj | Dodaj do paczki

Wiem, że będzie Ci ciężko, ale wierz mi, że i mnie jest ciężko ... Piszę to, bo kto¶ Ci to musi napisać: ¦więty Mikołaj nie istnieje ...



Nadesłane przez:
edzia17
14 głosów
Zagłosuj | Dodaj do paczki

Pyta juhas bacy: Baco, jak to jest, że Ziemia się kręci?
Baca: Widzis J±dru¶, Ziemia, jest to taka kula okr±gła, no i się krynci.
Juhas: Baco, ja wiem, że Ziemia jest to taka kula okr±gła, ale dlaczego ona się kręci?
Baca: Widzis J±dru¶, Ziemia jest to taka kula ok±gła, no i ma w ¶rodku tak± o¶kę, no i na tej o¶ce się krynci.
Juhas: Baco, ja wiem, że Ziemia, to jest taka kula okr±gła, ma w ¶rodku o¶kę, no i na tej o¶ce się kręci, ale jak to jest, że ona się kręci?
Baca: Widzis J±dru¶, Ziemia, jest to taka kula okr±gła, ma w ¶rodku o¶kę, a na końcach tej o¶ki s± takie cypecki, no i w tych cypeckach ona się krynci.
Juhas: Baco, ja wiem, że Ziemia, to jest taka kula okr±gła, ma w ¶rodku o¶kę, a na tej o¶ce cypecki, ale jak to jest, że ona się kręci?
Baca: J±dru¶, cosik mi sie widzi, ze ty chces w morde dostoć...

Nadesłane przez:
mix321
927 głosów
Zagłosuj | Dodaj do paczki

-Uwagaaaaa!!!!
Ryk Tygryska poderwał na nogi Prosiaczka, który podskoczył z ławeczki (cała ekipa siedziała wła¶nie przed domem królika i s±czyła "Kozackoje Igristoje", nowy przebój w melinie BabaJagi) i upu¶cił na ziemię plastikowy kubek. "Kozackoje" było wytworem specjalistów zza wschodniej granicy i miało kopa podobnego do markowych siarkofrutów z Płońska. Gustowne plastikowe kubeczki to był aktualny wymysł Królika, który stwierdził, że "troszku kultury mieć, kurwa, trza". No więc cała ekipa postanowiła dać Królikowi trochę rado¶ci ("Niech ma co¶ od życia", jak stwierdził Puchatek) i postanowiła przez tydzień używać tych idiotycznych kubeczków. Prosiaczek popatrzył do góry i ze zmartwieniem pokiwał głow±.
- Nie, no panowie trzeba co¶ z tym palantem zrobić. W końcu złamie sobie kark, czy chuj wie co.
Tygrysek siedział na gałęzi pięć metrów nad nimi i z poważn± min± wpatrywał się w dal.
- A co z nim? - wyburczał Kłapouchy, który był wkurwiony na cały ¶wiat z powodu tego idiotycznego pomysłu z kubeczkami.
- Co ma być? Wybrał się kutas do kina...
- No, rozumiesz Kłapouchy. Zechciało się debilowi rozerwać kulturalnie, jakby wywalenie jabola z kolegami mu nie wystarczało - Puchatek odłożył na moment kubek i wtr±cił się do rozmowy - No więc, kurwa, rozumiesz, polazł sobie chujek do kina i nawet nic nam nie powiedział.
- Po wała miał nam mówić?! - wydarł się Królik, u którego ostatnia porcja "Igristoje" wywołała nagły przypływ animuszu - I tak by¶my nie poszli! Od kiedy Prosiak zarzygał dwa rzędy, bo nie zd±żył do klopa, nie wpuszczaj± nas do żadnego kina.
- Jakie, nie zd±żył? Jakie, kurwa, nie zd±żył? Nawet nie próbowałem zd±żyć - oburzył się Prosiaczek.
- Siarap! - wrzasn±ł Puchatek - No więc, Kłapouchy, rozumiesz. Polazł ten cymbał do kina, ale wcze¶niej zapodał sobie dwa siarkofruty, zeżarł porcję kwachu i spalił skręta... No i go, kurwa, w kinie pojebało. Film wlazł mu do życia.
- Co... - zacz±ł Kłapouchy.
- "Matrix" - ze smutkiem stwierdził Puchatek - Ten kretyn twierdzi, że jest gdzie¶ indziej i uczy się latać.
- Uwagaaaaa!!! - ponownie rykn±ł Tygrysek. Nagle gwałtownie ruszył z miejsca, skoczył do góry, zamachał rękoma i efektownie zjebał się pod nogi Puchatka.
- Sam widzisz - Puchatek tr±cił nog± ledwo przytomnego Tygryska - Totalny pojeb.
- Pierdolę, idę się odlać - o¶wiadczył Królik i powlókł się za róg domku.
Tygrysek powoli podnosił się z ziemi.
- O w mordę. Kurwa, jakie to było realistyczne - wystękał i rozejrzał się po wszystkich - Jeste¶cie ¶lepi, nie umiecie się wyzwolić. A tylko szerokie otwarcie na nowy ¶wiatopogl±d może...
- Nie, to już jest nie dobrze - stwierdził Kłapouchy - Jest gorzej niż Ľle.
- Te, Tygrysek - u¶miechn±ł się szelmowsko Prosiaczek - Gdzie komóra?
Tygrysek z przerażeniem zacz±ł przetrz±sać kieszenie.
- Ja pierdolę - wysapał z przerażeniem - Zgubiłem, nie mam ł±czno¶ci z Morfeuszem. To już koniec...
Gwałtownie poderwał się z ziemi i popędził w stronę lasu.
- No, a ty go jeszcze podkurwiaj - wycedził Puchatek - Poleciał kutas do lasu i chuj wie co mu do łba strzeli. A jak wlizie na wyższe drzewo? Nie będzie czego ze łba zbierać...
- Co z t± komór±? - zagadn±ł Królik, który wła¶nie wrócił z krzaków.
- Wczoraj przyjebał jakiemu¶ palantowi w dresie - u¶miechn±ł się Prosiaczek - Zabrał mu komórę, bo stwierdził, że musi poł±czyć się z jakim¶ Morfinist±, czy chuj wie czym.
- Idziemy - zawyrokował Puchatek i poderwał się z ławki - Jak znajdziemy tego debila, to w łeb, wi±żemy i na trzy dni do piwniczki. I tylko chleb i wóda.
- Chyba woda? - zdziwił się Prosiaczek.
- Mózg ci odjebało? Trzy dni bez alkoholu? Mamy go wyleczyć, a nie wykończyć - Puchatek z politowaniem pokręcił głow±.
Szli le¶n± ¶cieżk±, gdy nagle Puchatek przystan±ł i skin±ł głow± w stronę pobliskich krzaków, z których wystawała noga w czteropasiastym dresie.
- Czek it - polecił Puchatek.
Kłapouchy ostrożnie zajrzał między krzaki. Po chwili odwrócił się do kumpli i wzruszył ramionami.
- No to znalazł komórę... Ciekawe gdzie teraz poleciał?
- A co z tym tutaj? - zainteresował się Królik.
- Chuj z tym tutaj. Szukamy Tygryska, a nie ogl±damy pobitych palantów. Idziemy - Kłapouchy ruszył do przodu.
- Czekaj, gdzie go, kurwa, chcesz znaleĽć? W pizdu drzew i krzaków. Zesramy się, a go nie znajdziemy - zmartwił się Prosiaczek.
- No to co robimy? - warkn±ł Kłapouchy.
- Bierzemy tego fiuta do chaty. Może co¶ z niego wyci±gniemy.
- Pojebało cię?! Chcesz takie gówno do domu znosić? Sami znajdziemy Tygrycha!
- Kurwa, Kłapouchy, my¶l trochę! Tak będzie szybciej - Prosiaczek podrapał się w głowę - Może palant co¶ słyszał, wiesz, że Tygrysek próbuje teraz wszystkich u¶wiadamiać. Może co¶ mu nagadał?
- Co mógł, do kurwy nędzy nagadać! - Kłapouchy aż posiniał z nerwów - Przecież Tygrys pierdoli od rzeczy, sam widziałe¶...
- Ale co¶ mógł usłyszeć! - wydarł się Prosiak.
- Chuja mógł! - darł się Kłapouchy - Nie będziemy taskać jakiego¶ kutafona przez las!
- Zabieramy!!! - wrzeszczał Prosiaczek.
Wtem rozległ się wystrzał. Prosiaczek i Kłapouchy gwałtownie ucichli i wyci±gnęli spod kurtek giwery.
- No to, kurwa, po problemie - rzeczowo stwierdził Królik.
Z krzaków gdzie leżał obecnie już denat wyszedł Puchatek. Zabezpieczył shotguna i schował pod płaszcz.
- Puchatek... - wyszeptał Prosiaczek - Odpierdoliło ci? Mało mamy problemu z Tygrysem?
- Yyyy - zacz±ł niepewnie Puchatek - Wypadek, chciałem go postraszyć, żeby powiedział gdzie polazł Tygrysek i wypaliło...
- Kurwa! - wrzasn±ł Królik - Jakie wypaliło? Po chuj że¶ wyci±gał giwerę? Ten palant i tak by o wszystkim powiedział.
- No, tak - Puchatek zawstydzony grzebał nog± w piachu - Ale na jednym filmie widziałem...
Prosiaczek aż usiadł z wrażenia.
- Ja pierdolę - wysapał - Ty też? Co jest, w dupę jeża? Jaka¶ epidemia? Masz dziedziczny syf zamiast mózgu? Jaki film? Co ty pierdolisz? Rozejrzyj się dookoła!
Puchatek tępo popatrzył po drzewach.
- No i? - zapytał niepewnie.
- Co, "no i"?! - rykn±ł Prosiaczek. - Żadne "no i"! Widzisz gdzie¶ napis "HOLLYWOOD"? Takie zajebi¶cie duże, białe literki?!
- Yyyy... Nie - stwierdził niepewnie Puchatek po chwili zastanowienia.
- No bo o to chodzi, ty durna pało, że nie jeste¶my w jebanym Hollywood! To nie jest, kurwa, film! Jasne?!
- No... - wymamrotał Puchatek.
- No i dobra, koniec pierdolenia - wł±czył się do dyskusji Królik i ruszył dalej ¶cieżk± - Idziemy szukać Tygryska.
- No, idziemy - kiwn±ł głow± Kłapouchy - Tropem białego króliczka...
- Jaki¶ taki sraczkowaty, a nie biały - roze¶miał się Puchatek.
- Kłapouchy, morda w kubeł - Królik obejrzał się przez ramię i groĽnie spojrzał na Kłapouchego.
Przez dług± chwilę szli w milczeniu. Wtem rozległ się znajomy ryk.
- Ratunku!!! - darł się z pobliskiego zagajnika Tygrysek - Agenci mnie dopadli! Chc± mnie wykasować.
Nasza gromada pędem ruszyła w stronę zagajnika.
- A niech mu tylko nic nie będzie - wydyszał w pędzie Puchatek - Przypierdolę mu tak, że mu pr±żki ryja dup± wyjd±...
Po chwili wpadli na mał± polanę. Tygrysek stał przywi±zany do jednego z drzew i z przerażeniem rozgl±dał się dookoła.
- Cały? - zapytał Prosiaczek - Te, kurwa, Neo. Nic ci nie jest?
- Jakie: "nic"? - spytał Puchatek - Ma najebane we łbie jak sto sze¶ćdziesi±t. To ma być: "nic"?
Tygrysek z przerażeniem wpatrywał się w grupę przyjaciół.
- Oni tu s±... - wyjęczał - Cali w czerni, szukaj± mnie, wiedz±, że jestem wybrany.
- Nie: "wybrany", a pojebany. To subtelna różnica - Puchatek pokręcił głow± i zacz±ł odwi±zywać Tygryska - Jednak masz talent. Ja sam bym się tak za cholerę nie przywi±zał...
Nagle Puchatek znieruchomiał.
- Panowie... - wymruczał nie ruszaj±c się z miejsca - Co¶ tu, kurwa, nie gra. Tygrys ma dwie lewe ręce i każdy to wie. W kółko strzela orły na ulicy, bo nie może sobie zawi±zać sznurowadeł. A teraz stoi zwi±zany jak nie przymierzaj±c "szynka babuni". Sam tego nie zrobił. No faken łej...
- Oszkurwpier.. - zabełkotał Tygrysek - Za póĽno... Już po nas. Namierzyli nas i odcięli nas od centrali...
- A ten znowu - pokręcił głow± Królik - WeĽ go który pierdolnij, może się zamknie... Idę lać. Po tym syfie, co go ostatnio pijemy szczam jak pies.
Królik odwrócił się i...
- Jebany ¶wiat - wyszeptał - Chłopaki, co¶, kurwa, nie gra. Wszyscy obrócili się w stronę z której parę minut wcze¶niej przyszli.
- To oni! - zawył z przerażeniem Tygrysek - Spierdalać! Nikt jeszcze nie przeżył spotkania z agentami.
Między drzewami stało trzech typków w czarnych garniturach i okularach przeciwsłonecznych. Pierwszy z nich wyci±gn±ł z kieszeni telefon, wybrał numer i zacz±ł cicho rozmawiać. Nasi przyjaciele ze zdziwieniem spojrzeli po sobie.
- Koniec, nie mieszam więcej wińska z wód± - wystękał Kłapouchy - Widzę potem jakich¶ ¶miesznych ludzików biegaj±cych po lesie.
- Też widzę - odparł wolno Puchatek - A ja od trzech dni jadę tylko na "Igristoje". Oni s± live, i to bardziej niż CNN.
- Uciekajmy! - skowyczał Tygrysek - Znajdziemy inne wyj¶cie z matrycy!
Puchatek gwałtownie poci±gn±ł kolb± shotguna po łbie Tygryska. Tygrysek wywin±ł podwójnego aksla i glebn±ł na trawkę. Wszyscy przyjaciele spojrzeli ze zdziwieniem na Puchatka.
- Poważna sprawa - Puchatek skin±ł głow± w stronę trzech go¶ci w garniturach - Lepiej będzie dla Tygrysa jak na jaki¶ czas faktycznie odpocznie w matrixie. Jeszcze co¶ by mu do łba strzeliło, wiecie jaki z niego nerwowy rocznik...
- Patrzcie go, w mordę - u¶miechn±ł się krzywo Prosiaczek - Znalazła się "siła spokoju". A kto go¶ciowi zmienił rysy twarzy przy pomocy pocisku dum-dum?
Brygada zaczęła podchodzić kolesi.
- Panowie, oni nas ci±głe, kurwa, ignoruj± - Królik wygl±dał na poirytowanego - Strzelamy czy pytamy?
- Spoko, Królik - Kłapouchy wysun±ł się do przodu - Kulturka musi być. Ja to załatwię.
Podszedł jeszcze kilka kroków do go¶ci w czerni.
- Kurwa, w chuja tniecie, czy co? - zacz±ł zgodnie z protokołem dyplomatycznym Kłapouchy - Co wam odjebało, żeby wi±zać Tygryska do drzewa? Brykał by sobie spokojnie po lasku, waln±ł jak±¶ flachę, może by gdzie¶ wyrwał jak±¶ niezł± dupę... A wy co? Do drzewa i spokój, tak?
- Cicho, mały - go¶ć z komór± w ręce spojrzał groĽnie na Kłapouchego - Już kończę...
- W mordę, kurwa, jaja sobie robicie?! - wydarł się Kłapouchy - Wypierdalać z lasu jak grzecznie prosz±, bo jak nie to przestanę być uprzejmy!
Go¶ć schował telefon do kieszeni, przeszedł koło Kłapouchego i stan±ł przed Puchatkiem.
- Pan Puchatek?
- Nie, kurwa, Królik - wysapał Puchatek. - Co, nie widać?
- Panowie - facet w czerni poprawił okulary na nosie - Spokojnie. Znacie już pana Kudłatego, prawda.
Puchatek podrapał się w łepek.
- Co¶ było... No jasne. Ten w dupę dęty meksykaniec z walizk±. Ale wszystko oddali¶my.
- No wła¶nie o to chodzi, że nie oddali¶cie. Jeste¶cie winni panu Kudłatemu zawarto¶ć walizki plus odsetki. Tysi±c dolarów za każdy dzień zwłoki.
Królik parskn±ł ¶miechem.
- Nie, no kurwa go¶ć ma talent. Człowieku idĽ do szkoły aktorskiej. Tam szukaj± takich komików... Przecież wasz kurier zabrał cał± przesyłkę. IdĽcie do domu, co będziecie tak...
Facet gwałtownie uderzył Królika pię¶ci± w tchawicę. Królik charcz±c wyl±dował na kolanach.
- Kurwa, przeginacie - warkn±ł Kłapouchy i sięgn±ł za pazuchę. W tym momencie poczuł przy głowie dwie lufy. Dwaj pozostali go¶cie, którzy stali koło niego trzymali w łapach po gnacie i wtykali mu je do uszu.
- No i jak, Panie Puchatek - go¶ć, z którym rozmawiali ¶ci±gn±ł okulary - Oddajecie?
- Kurwa, kretynie, wszystko oddali¶my - wystękał Puchatek.
- Jak chcesz - facet wzruszył ramionami. W momencie gdy naciskał spust Puchatek znikn±ł jakby zapadł się pod ziemię.
- Co jest... - wystękał szef grupy. - Co to ma być?
- Szefie - odezwał się jeden z pozostałych - Co¶ tu nie gra. Zawsze zostawał trup, a dzisiaj...
- Ja was ocalę! - Tygrysek, który wła¶nie się ockn±ł zacz±ł biec przez polanę chc±c rzucić się na napastników.
- Długi, W±ski. Skasujcie tego błazna.
Dwaj faceci jednocze¶nie podnie¶li pistolety i wystrzelili.
- Kurwa, to po nim - jękn±ł Kłapouchy - Szkoda Tygryska, fajny był z niego herbatnik. Co on, do ciężkiego chuja, robi?
- Zaczyna wierzyć - poważnie wyszeptał Prosiaczek. W tej chwili Tygrysek raptownie zatrzymał się w pędzie i opadł ¶lizgiem na ziemię mijaj±c przelatuj±ce pociski.
Wykorzystuj±c konsternację przeciwnika Kłapouchy, Prosiaczek i Królik rzucili się na kolesi w garniturkach, którzy w starciu jeden na jeden byli bez szans.
Po chwili leżeli podziurawieni jak sito.
- Skurwysyny - wycharczał Królik - Żyj i pozwól umrzeć...
- No i co robimy? - Prosiaczek niezdecydowany patrzył na Kłapouchego.
- Jak to co? Bierz Tygryska, ja biorę Puchatka i znikamy. Hołm, słit hołm, jak to się mówi. Obalimy flachę, a Tygrysa damy do komórki. Tak jak było ustalone. Odechce mu się odstawiać takie popierdolone sztuczki.
- A ciała?
- A co ja, kurwa, Zakład Oczyszczania Lasu? Chuj im w dupę, jak napisał jaki¶ poeta...
Towarzystwo wolno powlekło się w stronę chatki.
Następny słoneczny lipcowy poranek rozpocz±ł się od wycia Tygryska.
- Wyyyyyyypu¶cie mnie st±d! Przecież sami widzieli¶cie! Ja wymin±łem lec±ce kule, a Puchatek raptem znikn±ł! My naprawdę jeste¶my w matrycy!
- Stul japę pojebie - rozległ się głos Kłapouchego - po prostu jak biegłe¶ wyjebałe¶ się o korzeń a potem pojechałe¶ na lisim gównie, tylko dlatego jeszcze żyjesz.
- Wła¶nie, a ja wpadłem do jednej z dziur, które zostały w lesie po tym zafajdanym Goferze - dodał Puchatek - oprzytomnij wreszcie!
- Jak mawia agentka Scully, każde zjawisko można naukowo wyja¶nić - dorzucił swoje Królik i poci±gn±ł łyk "Kozackoje Igristoje" z plastikowego kubeczka.
Tygrysek nie dał się jednak do końca przekonać...

Nadesłane przez:
Laseczki:)
4 głosów
Zagłosuj | Dodaj do paczki

W pewnym mie¶cie obok siebie znajdowała się synagoga żydowska i ko¶ciół. W sobotę idzie rabin do synagogi patrzy a ksi±dz myje mu samochód, no to się rabin ucieszył, ale i zastanowił... Następnego dnia czyli w niedziele idzie ksi±dz na msze, patrzy a rabin odcina rurę wydechowa w jego samochodzie.
- Rabin, co ty robisz z moim samochodem ? - krzyczy ksi±dz.
Na to rabin odpowiada:
- Ty mi wczoraj ochrzciłe¶ samochód to ja Ci dzisiaj twój obrzezam.


Nadesłane przez:
Misia
52 głosów
Zagłosuj | Dodaj do paczki

Najbardziej płodni:
edzia17 (2534)
Laseczki:) (1914)
mix321 (990)
M....a (870)
Iwetx (808)
Misia (725)
Kamil_mistrz_16 (700)
motylek______ (606)
Rychu (540)
songoku-pl (535)
¦mieszna paczka:
E-mail:
Ile dowcipów:
Paczka z dowcipami:
Dowcipów w paczce: 0
przejrzyj | wyczy¶ć
E-mail:
Nowo¶ci:
Chcesz otrzymywać informacje o nowo¶ciach w serwisie, podaj swój adres e-mail:

Strona główna | Księga go¶ci | Kontakt | Reklama | Poleć nas!
(c) copyright 2002 by www.advert.com.pl
| | | |